Poza Warszawą: jak Hunt Estates buduje ofertę inwestycyjną i mazurską
Rdzeniem działalności biura jest stołeczny rynek premium, ale portfolio coraz wyraźniej rozszerza się o dwa segmenty przyciągające zupełnie inny typ klienta.
Choć rdzeń działalności Hunt Estates stanowi stołeczny rynek premium, biuro coraz wyraźniej rozszerza portfolio o dwa segmenty, które przyciągają odrębny typ klienta: nieruchomości inwestycyjne z policzalnym zwrotem oraz grunty i posiadłości poza aglomeracją, ze szczególnym uwzględnieniem Mazur.
Gotowiec inwestycyjny zamiast mieszkania
Dobrym przykładem tej dywersyfikacji jest obiekt w centrum Pułtuska, przy ul. Ignacego Daszyńskiego — nieruchomość o powierzchni 300 m² oferowana za 2 199 000 zł (ok. 7330 zł za metr), którą biuro opisuje wprost jako gotowiec inwestycyjny z rentownością na poziomie ok. 8 proc. ROI. To oferta adresowana nie do osoby szukającej mieszkania dla siebie, lecz do inwestora liczącego zwrot z kapitału. Język tej pozycji jest zupełnie inny niż w przypadku apartamentu: liczy się stopa zwrotu, przewidywalność najmu i wartość obiektu w czasie. Różnica między ceną za metr obiektu w Pułtusku (ok. 7,3 tys. zł) a apartamentu na warszawskiej Woli (ponad 34 tys. zł) dobrze ilustruje, jak odmienną logiką rządzą się oba rynki.
Mazury jako osobna specjalizacja
Drugim kierunkiem są Mazury. W ofercie biura znajduje się m.in. działka inwestycyjna w Kleszczewie w województwie warmińsko-mazurskim o powierzchni 11 750 m², z warunkami zabudowy, położona na Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, wyceniona na 2 900 000 zł. Ten segment ma w Hunt Estates swojego dedykowanego eksperta: Karola Kuczwalskiego — absolwenta Akademii Leona Koźmińskiego ze stopniem magistra nauk ekonomicznych, z doświadczeniem zbieranym m.in. w bankowości, konsultingu i budownictwie inżynieryjnym. Fakt, że biuro przypisuje ofertom spoza stolicy konkretną osobę, a nie traktuje ich jako przypadkowy dodatek, jest istotnym sygnałem dojrzałości modelu.
Dlaczego to ma znaczenie
Rynek nieruchomości rekreacyjnych i gruntów inwestycyjnych rządzi się inną logiką niż rynek mieszkaniowy w mieście. Kluczowe są tu kwestie planistyczne — warunki zabudowy, miejscowe plany, dostęp do linii brzegowej, ograniczenia wynikające z form ochrony przyrody — oraz zrozumienie sezonowego charakteru popytu. Klient kupujący działkę nad jeziorem potrzebuje pośrednika, który potrafi ocenić realny potencjał zabudowy i ryzyka prawne gruntu, a nie tylko pokazać zdjęcia. Podobnie przy gotowcu inwestycyjnym: bez rzetelnej analizy najmu i kosztów utrzymania deklarowane 8 proc. ROI pozostaje liczbą z ogłoszenia. Wyodrębnienie tych specjalizacji w strukturze zespołu jest więc racjonalną odpowiedzią na realne potrzeby obu segmentów.
Jedna relacja, kilka klas aktywów
Rozszerzenie oferty o nieruchomości inwestycyjne i mazurskie nie oznacza rozmycia profilu. To raczej naturalna konsekwencja obsługi zamożnego klienta, który obok apartamentu w Warszawie rozważa działkę rekreacyjną albo obiekt pod wynajem. Dla biura premium zdolność zaproponowania kilku klas aktywów tej samej osobie jest przewagą — utrzymuje relację w czasie i zwiększa liczbę transakcji przypadających na jednego klienta. W modelu, w którym o rentowności decyduje nie wolumen, lecz wartość i powtarzalność zleceń, taka dywersyfikacja jest po prostu dobrą ekonomią.
Przywołane kwoty to ceny ofertowe z portfolio biura, nie ceny transakcyjne; deklarowana rentowność pochodzi z opisu oferty. Stan ofert na lipiec 2026. Materiał redakcyjny Method Press na podstawie materiałów własnych firmy (huntestates.pl).