Centrum kosmiczne kilkaset metrów pod ziemią — pomysł na drugie życie kopalni Wujek
Katowicka kopalnia Wujek skończyła z węglem. Pomysł dr. Tomasza Rożka: zamienić jej szyby i chodniki w ośrodek badań technologii kosmicznych — brudne, realne laboratorium warunków księżycowych, jakiego nie ma prawie nikt w Europie.
Na Spitsbergenie, w rejonie najdalej na północ wysuniętej stałej osady świata, leży Ny-Ålesund. Powstało na początku XX wieku jako osada górnicza i przez dekady było synonimem przemysłowej nowoczesności: nowoczesne kopalnie, kolej, arktyczny port. Kiedy węgiel przestał się opłacać, kopalnię zamknięto, a ludzie odjechali. Miejsce mogło zamienić się w cichy skansen. Wybrało inną drogę — tam, gdzie kiedyś dudniły maszyny górnicze, dziś stoją anteny satelitarne i stacje badawcze kilkunastu krajów. Zamiast węgla wartością stała się wiedza: o klimacie, lodzie, atmosferze i kosmosie.
Ten sam ruch — wymianę „paliwa” rozwoju ze starego na nowe — dr Tomasz Rożek, popularyzator nauki i założyciel Fundacji „Nauka. To Lubię”, chce powtórzyć w Katowicach. Tyle że nie na powierzchni Arktyki, lecz kilkaset metrów pod ziemią, w wyrobiskach kopalni Wujek.
Pomysł, który „brzmiał z kosmosu”
Kilka lat temu Rożek wpadł na pomysł, by podziemną i naziemną infrastrukturę kopalni wykorzystać do budowy nowoczesnego ośrodka badań technologii kosmicznych — oraz tzw. dual use, czyli rozwiązań podwójnego, cywilno-obronnego zastosowania. Początkowo pomysł wydawał się „z kosmosu”. Opowiadał o nim najpierw przyjaciołom, potem naukowcom Uniwersytetu Śląskiego. Z zespołem fundacji, przy współautorstwie Krzysztofa Kurdyły — analityka rynku kosmicznego — powstał raport: najpierw pierwsza, potem mocno rozszerzona wersja koncepcji pod roboczym tytułem „Centrum symulacji osadnictwa kosmicznego”.
Śląsko-zagłębiowska metropolia dała pierwsze zielone światło i wskazała miejsce realizacji: właśnie kopalnię Wujek. Z czasem pomysł zyskał poparcie nie tylko samorządowców i naukowców, ale też branży kosmicznej.
„Centrum kosmiczne pod ziemią, w kopalni. Serio? A czemu nie? Czy znacie lepsze miejsce, by testować technologie i uczyć się przetrwania w niekorzystnych warunkach, niż głęboka, zapylona kopalnia?” — dr Tomasz Rożek, Fundacja „Nauka. To Lubię”.
Brudne laboratorium, którego nie trzeba udawać
Sednem koncepcji jest to, czego sterylne laboratoria nie potrafią odtworzyć: realizm. Podziemne wyrobiska to „brudne” środowisko testowe — pył, brak sygnału GPS, izolacja, stres. Dokładnie te warunki, z którymi zmierzą się pierwsze bazy na Księżycu i Marsie. Habitat analogowy kilkaset metrów pod ziemią pozwala badać psychologię izolacji i systemy podtrzymywania życia w warunkach całkowitego odcięcia od świata. Kluczowe, że tego odcięcia nie trzeba symulować — w kopalni ono po prostu jest.
Wokół habitatu koncepcja przewiduje poligony badawcze: strefy do testowania łazików, robotów i automatycznych maszyn górniczych w trudnym terenie, a także technologii ISRU — pozyskiwania surowców na miejscu, w kosmosie. Do tego astrobiologia oraz rolnictwo wertykalne i hydroponika w zamkniętym obiegu, niezbędne dla długich misji. Część z tych technologii dopiero powstaje — a otwierający się wyścig o gospodarkę okołoksiężycową (cislunarną) będzie ich potrzebował.
Szyb jako wieża nieważkości
Najbardziej unikatowy element to wykorzystanie głębokich szybów kopalnianych. Szyb Lechia (dawny Hohenlohe) pogłębiono w latach 30. XX wieku do około 629 metrów. Taka głębokość pozwala myśleć o instalacji, jakiej w Europie właściwie nie ma: wieży swobodnego spadku, w której da się uzyskać rekordowo długie czasy stanu nieważkości lub obniżonej grawitacji na Ziemi. Dla badań i testów urządzeń przed misją to warunek nie do przecenienia.
Na powierzchni: testy przed startem
Projekt nie kończy się pod ziemią. Strefa powierzchniowa to zaplecze do badania satelitów: laboratoria wibracyjne, termiczne, próżniowe i radiacyjne — komplet prób, przez które musi przejść każde urządzenie, zanim trafi na orbitę. Wielu z tych laboratoriów w Polsce po prostu nie ma. Dziś polskie firmy jeżdżą z testami za granicę, czasem daleką; własny ośrodek pozwoliłby te koszty obciąć i zatrzymać kompetencje w kraju.
Największa korzyść? Dla startupów
Na spotkaniu z branżą przedstawiciele dużych firm kosmicznych powiedzieli wprost, że taka infrastruktura byłaby dla nich realnym wsparciem i ograniczeniem kosztów. Ale — co Rożek podkreśla jako ważniejsze — największą wartość miałaby dla startupów i młodych firm, dla których próg wejścia w testy kosmiczne jest dziś zwykle za wysoki. Do tego dochodzi warstwa edukacyjna: park technologiczny, centrum nauki popularyzujące wiedzę o kosmosie i wsparcie dla nauczycieli, z gotowym już zrębem programu edukacyjnego.
Dlaczego akurat Wujek
Wybór kopalni nie jest przypadkowy. Wujek jest doskonale skomunikowany drogowo i kolejowo, leży w samym centrum aglomeracji, nie ma tu problemów z metanem, a wydobycie zakończono już w 2021 roku — część pokładów wcześniej przystosowano zresztą do celów szkoleniowych. Jest też powód symboliczny: to na Wujku transformacja z jednej gospodarki i jednej technologii w inną będzie widoczna najwyraźniej. Formalnie kopalnia od 1 kwietnia 2026 roku jest w likwidacji — przekazana do Zakładu Likwidacji Kopalń Polskiej Grupy Górniczej.
Na jakim etapie jest projekt
Dziś projekt jest na etapie „kilku zielonych świateł”. Koncepcję analizuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a pomysł zyskał poparcie trzech ministrów — nauki Marcina Kulaska, aktywów państwowych Wojciecha Balczuna oraz wiceministra energii Mariana Zmarzłego — wraz z deklaracją sfinansowania studium wykonalności. Za projektem stoją też Uniwersytet Śląski, miasto Katowice, Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia i Polska Grupa Górnicza.
Gdyby powstał w kształcie opisanym w raporcie, mógłby być jednym z największych ośrodków tego typu w Europie i strategicznym punktem sektora kosmicznego w Europie Środkowo-Wschodniej. Projekt wpisuje się w globalny trend new space, rosnące zaangażowanie Polski w programy Europejskiej Agencji Kosmicznej i w nowy wyścig — tym razem na Księżyc. Na razie mówimy o koncepcji i studium wykonalności, nie o wbitej łopacie. Ale sam fakt, że raport trafił na biurka ministrów, pokazuje, że pomysł „z kosmosu” traktowany jest poważnie.
Materiał redakcyjny Method Press na podstawie publicznej prezentacji koncepcji dr. Tomasza Rożka (Fundacja „Nauka. To Lubię”, film na kanale YouTube) oraz doniesień prasowych: PAP „Nauka w Polsce”, TVN24, WNP, „Dziennik Zachodni”. Głębokość szybu Lechia (dawny Hohenlohe), ok. 629 m — za Wikipedią (historia KWK „Wujek”). Projekt jest na etapie koncepcji i studium wykonalności; przytoczone parametry to założenia raportu, nie zrealizowana infrastruktura. Method Press relacjonuje temat ze źródeł publicznych — Method Group nie jest stroną projektu.